przez Byczyzwis 11 lis 2009, o 14:42
Ja nie chodzę nigdzie bo byłem już wszędzie chyba i poza terapią nic innego mi nie pasuje. Nie lubiłem spotkań AA, źle się po nich czułem i w domu potem byłem poddenerwowany. Pomaga mi chodzenie do kościoła, bez przesady raz w tygodniu. Opinie innych o tym, że byłem na odwyku mnie nie ruszają, bawię się tym jak mogę, bo mimo że nie widzieli mojego problemu taka wiedza wprawia ich w okrutną ciekawość. Wtedy widać jak się trudzą żeby zadać pytanie, czegoś więcej się dowiedzieć na ten temat. W zależności od zadanego pytania mogę sobie odpowiedzieć czy pytający jest odważny i bezpośredni czy po prostu jest żenującym błaznem i kiepskiej jakości intrygantem. Spotkałem już jednych i drugich. Pobyt w ośrodku wspominam dobrze i wiem że dobrze było w tym wszystkim uczestniczyć. Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem jednego z forumowiczów, który napisał że pobytu takiego nie życzy nawet swoim wrogom. Dla niektórych ludzi to jedyna droga a jak nie to koniec pieśni. Każdy na takiej terapii może czuć się inaczej ale po czasie chyba większość przyzna zgodnie, że to dobra rzecz. I większość tym razem ma rację.
Pozdrawiam i pozostaję w niezmiennym szacunku( co by nie było)!!!
Pogody życzę i ducha i tej za oknem.
QBA